21:36, 03 mar Brązowy medal Mateusza Rudyka

/files/news/20190303_170228.jpg

Na odbywających się od 28 lutego do 3 marca w Pruszkowie mistrzostwach świata w kolarstwie torowym znakomicie w sprincie spisał się Mateusz Rudyk. Kolarz Stali Grudziądz, beneficjent programu Team100 zajął trzecie miejsce. Większość polskich reprezentantów wystąpiła jednak poniżej oczekiwań.

23-letni Rudyk znakomicie spisał się już pierwszego dnia rywalizacji w sprincie indywidualnym. W otwierającym wyścigu uzyskał trzeci czas dnia, co pozwoliło mu uniknąć jazdy w 1/16 finału.

W kolejnej fazie pewnie pokonał Kanadyjczyka Hugo Barrette. W ćwierćfinale miał za rywala utytułowanego Rosjanina Denisa Dimitriewa, brązowego medalistę igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Wygrał z nim w dwóch wyścigach.

W niedzielę, podczas decydującej o awansie do finału rozgrywki, Polak ścigał się z Holendrem Harrie Lavreysenem. Wygrał pierwszy bój, ale potem musiał dwukrotnie uznać wyższość przeciwnika. Lavreysen został później mistrzem świata, a Mateusz Rudyk pokonał - w dwóch biegach - poprzedniego mistrza Matthew Glaetzera.

To ogromny sukces młodego kolarza, pierwszy jego medal indywidualny na mistrzowskiej imprezie. - Już przed mistrzostwami wiedziałem, że jestem w dobrej dyspozycji, chciałem pokazać, że stać mnie na medal. Miałem lepsze wyniki niż przed mistrzostwami w Apeldoorn, gdzie byłem piąty. Wczoraj dałem sygnał, będąc trzecim w kwalifikacjach. Dziś udowodniłem, że nie bez przyczyny, bo zająłem ostatecznie trzecie miejsce – mówił po swoim starcie Mateusz Rudyk.

Kolarz Stali Grudziądz docenił pomoc ze strony Ministerstwa Sportu i Turystyki. - Ministerstwo z ministrem Witoldem Bańką bardzo mi  pomogli. Dziękuję ministerstwu, że mimo patowej sytuacji w związku mieliśmy szkolenie, może nie najlepsze na świecie, ale jednak było. Dziękuję za program Team 100, bo to też dzięki niemu jestem, tu gdzie jestem. Mam więcej możliwości do realizacji swoich celów.

Rudyk skończył tę część sezonu. Teraz będzie odpoczywał przez dwa tygodnie, a potem wraca do ostrych treningów. Nie wywalczył jeszcze kwalifikacji olimpijskie, ale po wynikach, jakie osiąga, jest tego bliski. – Igrzyska za półtora roku. To mało czasu na przygotowania. Trzeba wziąć się do roboty – powiedział.

Słabo spisali się pozostali reprezentanci kraju. Czwarte miejsce w wyścigu punktowym zajął Wojciech Pszczolarski, siódme - drużyna sprintu (Mateusz Rudyk, Maciej Bielecki, Rafał Sarnecki, Krzysztof Maksel) i drużyna w wyścigu na dochodzenie (Daniel Staniszewski, Adrian Kaiser, Szymon Krawczyk, Bartosz Rudyk, Szymon Sajnok), ósme – duet Wojciech Pszczolarski, Daniel Staniszewski w madisonie. Zawiódł broniący tytułu Szymon Sajnok, który był dopiero 18 w omnium. Jak mówi, popełnił błąd w przygotowaniach, skupiając się na szosie i nie był przygotowany do osiągania takich prędkości z jakimi jeżdżą torowcy.

U pań najlepiej wypadły siostry Daria i Wiktoria Pikulik, zajmując ósme miejsce w madisonie.




 

Relacje na żywo

Igrzyska w Tokio

Igrzyska w Pyeongczang